Hiszpania: zderzenie pociągów pod Toledo, co najmniej 68 ofiar

W środę 28 października w pobliżu Toledo zderzyły się dwa pociągi dużych prędkości. Zginęło co najmniej 68 osób, a ponad 500 podróżnych było na pokładzie obu składów. Według hiszpańskiego ministra transportu jeden z pociągów dostał polecenie kontynuowania jazdy, choć ruch na tym odcinku był wstrzymany.
Co wiadomo o zderzeniu
Do wypadku doszło rano w okolicy miejscowości Urda w regionie Kastylia-La Mancha. Pociąg Renfe uderzył w tył drugiego, stojącego składu, którym jechali pasażerowie przewoźnika Iryo. Zdjęcia z miejsca zdarzenia pokazują co najmniej dwa mocno zniszczone wagony przewrócone na bok po zsunięciu się ze skarpy. Według władz regionu w pociągu Renfe (AVE) było 397 osób, a w składzie Iryo 146.
Bilans rósł w ciągu dnia: najpierw mówiono o 64 zabitych, potem o co najmniej 68. Liczba rannych podawana była różnie, od kilkudziesięciu do ponad 80 osób, a wiele z nich jest w ciężkim stanie. Szef regionalnego rządu Emiliano García-Page zapowiedział, że niestety należy spodziewać się kolejnych ofiar. W akcji brały udział m.in. zastępy straży pożarnej, trzy helikoptery i dwie mobilne jednostki intensywnej terapii, a pomoc przyjechała też z sąsiednich regionów.
Awaria systemu i polecenie jazdy
Minister transportu Óscar Puente przedstawił na konferencji prasowej wstępną wersję wydarzeń. Na stacji Urda z powodu błędu komputerowego przestał działać system sterowania ruchem. Na 63-kilometrowym odcinku nie było więc kontroli ruchu, co automatycznie włączyło „czerwony sygnał” dla wszystkich pociągów na tym fragmencie trasy. Łączność przejęli operatorzy zarządcy infrastruktury, spółki ADIF.
O godz. 8:36 pociąg Renfe dostał polecenie wznowienia jazdy „normalnie”. Do zderzenia o 8:53 przejechał około 25 kilometrów, prawdopodobnie z prędkością ponad 100 km/h. Minister nazwał tę decyzję niewytłumaczalną. Nie odpowiedział na pytania o ewentualną dymisję, tłumacząc, że skupia się na wyjaśnieniu okoliczności i pomocy poszkodowanym.
Oficjalnie przyczyny nie zostały jeszcze potwierdzone. Agencja Reutera, powołując się na osobę zorientowaną w sprawie, podała, że skład Iryo miał zostać zatrzymany przez ADIF z powodu wadliwego sygnału. Ani Renfe, ani Iryo nie skomentowały przyczyn. García-Page zaznaczył, że ustalenie ich należy do organów sądowych.
Druga katastrofa w tym roku
To kolejna poważna tragedia na hiszpańskiej kolei dużych prędkości. W styczniu pod Adamuz w Andaluzji pociąg wykoleił się i zderzył z jadącym z naprzeciwka, a zginęło 46 osób. Premier Pedro Sánchez ogłosił trzy dni żałoby narodowej i stwierdził, że dla kraju takiego jak Hiszpania dwie takie katastrofy w jednym roku są nie do zaakceptowania.
Nick Kingsley z magazynu „Railway Gazette International” zwrócił uwagę, że przez ponad 30 lat żadna sieć kolei dużych prędkości na świecie nie odnotowała śmiertelnego wypadku, a teraz zdarzyły się dwa w jednym kraju. Jak podkreślił, systemy sygnalizacji projektuje się właśnie po to, by pociągi się nie zderzały: „To nigdy nie powinno się zdarzyć”. Według niego ustalenie pełnej sekwencji zdarzeń może potrwać tygodnie, a nawet miesiące.
Co to oznacza dla polskich podróżnych
Ruch na linii dużych prędkości Madryt–Andaluzja został zawieszony. Kto planuje podróż koleją po Hiszpanii, powinien sprawdzić komunikaty przewoźnika, bo utrudnienia mogą potrwać. Polskie doniesienia o ewentualnych poszkodowanych obywatelach nie pojawiły się w dostępnych informacjach.
Sprawa ma też wymiar unijny: szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen napisała, że Europa solidaryzuje się z Hiszpanią, a rzeczniczka KE zapewniła o gotowości pomocy. Polska nie ma sieci kolei dużych prędkości porównywalnej z hiszpańską, więc wnioski z wypadku nie przekładają się na nasz kraj wprost. Śledztwo, które ma wyjaśnić, jak przy działających zabezpieczeniach doszło do wysłania pociągu na zajęty odcinek, będzie jednak uważnie obserwowane w całej Europie.
Źródło: DW – „Spain train crash caused by operator ‘inexplicably’ telling driver to resume journey despite red signal, transport minister says”








